wtorek, 7 marca 2017

Moje miejsca #1

Siemandero!
  Już dawno miałem się zabrać za wrzucenie jakiegoś krótkiego wpisu. No i stało się,  olśniło mnie wczoraj co mogę zrobić i w jaki sposób. Postanowiłem otworzyć serię, w której będę krótko i zwięźle opisywać miejsca, które bardzo mi się podobają i mają bardzo pozytywny wpływ na mnie. Tak więc zaczynamy.  
 Pierwszym miejscem, które jest dla mnie jednym z najpiękniejszych, w jakich miałem okazję bywać jest toruński Bulwar. Niby taki toruński, a tak naprawdę filadelfijski i gdzie tu logika? Już tłumaczę o co chodzi z tą nazwą, a mianowicie Filadelfia jest miastem partnerskim Torunia. Toruń będąc zapewne w szoku, że ma tak fajnego kolegę i to jeszcze ze Stanów postanowił się troszeczkę przypodobać i nadał tak zaszczytną nazwę nadbrzeżu Wisły. Jak dla mnie może mieć nazwę nawet na cześć Bydgoszczy byleby tylko był tam gdzie jest.
 To miejsce jest strasznie zwyczajne, a jednocześnie magiczne. Znajduje się w samym centrum miasta i rozciąga się od mostu kolejowego aż do mostu drogowego im. Józefa Piłsudskiego. Składa się z kilku poziomów schodów, gdzie można w upalne dni usiąść i odpocząć. Z kolei widok na piękną i nieokiełznaną Wisłę pozwala się wyciszyć i nabrać trochę dystansu do otaczającej nas rzeczywistości. Jesienią bulwar prezentuje się jeszcze lepiej, jest bardzo tajemniczy, a gdy występuje mgła ma się wrażenie jakby był kadrem z najlepszego filmu. Oczywiście bulwar to też różnego rodzaju atrakcje jak koncerty na świeżym powietrzu czy też zawody związane ze sportami wodnymi.
  Kiedyś podobno była tam plaża zanim pojawiły się schody, ale to niestety znam już tylko z opowieści. Natomiast jeśli ktoś chciałby zobaczyć starówkę z drugiego brzegu Wisły to powita go z otwartymi ramionami punkt widokowy na Saskiej Kępie niedaleko tzw. Małpiego Gaju. Małpi Gaj jest sam w sobie tematem na kolejny wpis.
Poniżej możecie znaleźć mój wiersz na temat tego wspaniałego miejsca jakim jest Bulwar Filadelfijski.


Krok za krokiem, wdech za wdechem, zostawiam tu serce. 
Sierpniowe słońce, marcowy deszcz, zielony trawnik i wiślany brzeg. 
Jesienny wiatr otula twarz, poranna mgła rozbudza strach. 
Słowa na ustach, pierwsza refleksja szuka szybkiego ujścia. 
Szum wody tworzy klimat spokoju, pozwala wyciszyć emocje. 
Za każdą chmurą kryje się słońce, które wie dobrze jak ukoić każdą troskę. 
Magiczne miejsce, przeszywa dogłębnie i każe w swoim pięknie trwać. 
Leniwie płynie czas, jakby każda chwila rozpoczynała kolejny akt. 
Mały człowiek w centrum sceny, na której toczy się niezrównana w swoim majestacie gra. 
Bez publiczności i braw, bez opinii i krytyki, które często tak wiele bólu sprawiają nam...

wtorek, 3 stycznia 2017

Krypto - tajemnicza pocztówka

 Cały przemoczony obudził się z potwornym bólem głowy, pierwszym spojrzeniem natknął się na znajomy widok komputera, a przy nim leżała sterta zeszytów. Nie mógł sobie w żaden sposób przypomnieć jakim cudem dotarł do domu. Gdy tylko zaczął pokasływać do jego pokoju wkroczyła obrażona babcia Maryla, której mina przypominała Hulk’a w największym szale. Piotrek chciał jednak podejść do sprawy taktycznie i wybadać co wie jego rozwścieczona babunia. Na samym początku podała mu swoją popisową zupę, była to pomidorowa genialnie przyprawiona odrobiną babcinego serca. Patrzyli przez chwilę na siebie po czym Krypto postanowił się przełamać i dać do zrozumienia, że jest cały i zdrowy.
-Co tam słychać? Pewnie jesteś zmęczona ciągłym przejmowaniem się mną?
-Byłabym w lepszym humorze, gdybym nie musiała czekać na Ciebie do 2 w nocy, ale to było jeszcze przyjemne w porównaniu z tym co zobaczyłam w drzwiach, gdy tylko się zjawiłeś. Istny obraz rozpaczy, całe ubranie mokre, twarz porozcinana w każdym możliwym miejscu. Piotrek co Ty narobiłeś?!
-Babciu to nic takiego, straciłem przytomność, gdy spacerowałem nad rzeką, ale już naprawdę czuję się dobrze. Chciałbym Cię bardzo przeprosić za to wszystko co się stało.
-Nie rób nam tego więcej, dziadek o mało co nie dostał zawału, a moja kondycja jest niewiele lepsza.
 Babcia wyszła z pokoju. Piotrek odetchnął z ulgą, tak naprawdę nie miał pojęcia co stało się nad rzeką i kto go uratował. Zaczął zastanawiać się nad tym dziwnym splotem wydarzeń, ale było to dla niego zbyt przytłaczające i postanowił trochę się zrelaksować oglądając telewizję. Po 20 minutach bezproduktywnego leżenia przed telewizorem zasnął.
 Gdy wstał czuł się znacznie lepiej, dobiegała właśnie godzina 17, a Krypto nie mógł wytrzymać z bezsilności. Postanowił zobaczyć w jakim stanie są jego rzeczy po nocnej wojaży. Ubrania były w łazience, ale jak już wcześniej się domyślił nie nadawały się do niczego, natomiast plecak nie był w tak złym stanie. Nie miał wątpliwości, że podczas swojej eskapady to raczej twarz niż plecy miały większy kontakt z brudną i wilgotną glebą. Zaczął powoli wyciągać rzeczy z plecaka, gdy nagle natknął się na dziwny worek śniadaniowy. Strasznie go to zaciekawiło, bo nie przypominał sobie, że mógł coś takiego spakować przed swoją podróżą. Nieco przerażony, ale także podekscytowany zaczął wyjmować zawartość worka, były tam kluczyki od samochodu dziadka, moneta o nominale 2 funtów, a także tajemniczy list. Otworzył kopertę, która musiała zawierać tajemniczą wiadomość o nocnych wydarzeniach, pierwsza rzuciła mu się w oczy pocztówka z namalowanym Tower Bridge, natomiast po drugiej stronie była napisana krótka wiadomość:
Jeśli chcesz dowiedzieć się jak udało Ci się przeżyć oraz jakim cudem dotarłeś do domu, napisz do mnie maila. Nie musisz się niczego obawiać, jestem Twoim sprzymierzeńcem czego dowód masz w postaci tego, że ciągle żyjesz. Samochód Twojego dziadka jest cały i stoi przed blokiem, dołączam do listu także monetę na szczęście, która może pozwoli Ci domyślić się z kim masz do czynienia, mój mail znajduje się na ostatniej stronie Twojego zeszytu, żebyś miał jakiś ślad po mnie w najważniejszym dla Ciebie przedmiocie. Mam nadzieję, że wkrótce się zobaczymy.

 Krypto był całkowicie zdezorientowany co tutaj mogło się stać i kim jest tajemniczy wybawca. W wielkim pośpiechu otworzył zeszyt, na ostatniej stronie rzeczywiście znajdował się adres mailowy, a także krótki wpis:
Cytując klasyka: „Potrzebna też jest przerwa, jeśli chcesz zachować świeżość i dystans”.

 Piotek nie miał siły na nic, ale wiedział, że tej sprawy nie może tak zostawić. Za wszelką cenę chciał się dowiedzieć dzięki komu mógł cały czas swobodnie oddychać.


                               

piątek, 18 listopada 2016

Reaktywacja Opiniownii #X

Szanowni czytelnicy po baaaaaaaaaaaaaardzo długiej przerwie nastał czas by zacząć prowadzić pewną aktywność na Naszym blogu. Przerwy są nieodłącznym elementem każdej twórczości. Pragnę poinformować, że w przeciągu kilku dni postaram się wrzucić coś ciekawego, żeby wyrwać Opiniownię z letargu. Jesień to dla mnie najlepszy czas jeśli chodzi o inwencję twórczą także jestem pełen nadziei, że powrócą tutaj regularne wpisy.
Piątkowe pozdrowienia Bulson